Gry Kuchenne - blog nie tylko kucharski | Makowiec mojej Babci
3196
post-template-default,single,single-post,postid-3196,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,qode-theme-ver-8.0,wpb-js-composer js-comp-ver-4.9.2,vc_responsive

25 Gru Makowiec mojej Babci

Zdradzę Wam rodzinny sekret. Makowiec Babci Lodzi jest LEGEN – WAIT FOR IT – DARY. Numer popisowy, do którego upieczenia trzeba poczuć w sobie prawdziwą moc i który wywołuje niekontrolowanie entuzjastyczne reakcje. Absolutnie zasłużenie, bo to genialny klasyk. Masa makowa jest idealna, ciasto drożdżowe wyrośnięte z obowiązkową rumianą i porządnie spieczoną skórką. Podczas robienia magia jest nieustannie obecna. Kiedy parzymy mak, a on ożywa i opowiada nam swoją bulgoczącą historię. Potem kiedy go mielimy, oczywiście dwa razy, a w głowie samo rozbrzmiewa Pink Floyd, bo w mieleniu maku jest coś rozkosznie psychodelicznego. Wyrabiania drożdżowego ciasta to sam w sobie rytuał. Potem pilnowanie, żeby było mu ciepło, kiedy rośnie. Zwijanie to już niemal pogranicze w ogniu, przecież musi być idealnie. Wstrzymujemy oddech czy na pewno jeszcze wyrośnie. A potem kiedy rumieni się w piecu, my uśmiechamy się z dumą i nie możemy oderwać od niego wzroku. Każdy zakamarek domu bezczelnie wypełnia jego zaczarowany zapach. Roboty przy nim jest co nie miara, ale każda minuta jest tego całkowicie warta. Na Wielkanoc i na Boże Narodzenie. I na Specjalne Okazje. Panowie i Panie, dzisiaj pieczemy Makowca, który jest, bez żadnej przesady, jednym z najlepszych na świecie.
[separator top=”10″ style=”dashed”]

ico2Składniki

Masa makowa

  • 600 g maku (nie parzonego, nie białego i nic innego, ma być niebieski i surowy)
  • 370 g cukru
  • 3 białka
  • 150 g skórki pomarańczowej (pokrojonej na małe kawałki)
  • 7 ml olejku migdałowego
  • 250 g rodzynek/ków
  • 75 g roztopionego masła

Ciasto

  • 1 kg mąki Zamojskiej (pszenna, typ 450)
  • 4 torebki drożdży instant dr Oetkera (po 7 g każda) albo 100 g drożdży świeżych
  • 125 g masła
  • 500 ml mleka (1,5%, 2% albo 3,2%)
  • 1 szklanka cukru kryształu (220 g)
  • 10 ml olejku pomarańczowego
  • 1 opakowanie cukru waniliowego (16 g)
  • 5 żółtek

Do smarowania

  • 2 białka
  • 2 jajka

Z przepisu wychodzą trzy dorodne makowce.
Inne niezbędne akcesoria: duże blachy, papier do pieczenia, duży garnek, maszynka do mielenia, mikser
Przed przystąpieniem do pieczenia wyjątkowo przeczytaj uwagi na końcu przepisu. 😉

[separator top=”10″ style=”dashed”]

ico1Przepis

Dzień wcześniej
Parzymy mak czyli w dużym garnku zalewamy mak litrem wrzątku i gotujemy około 5 minut. Mak będzie pił i bulgotał, więc można dodać mu trochę wody. Mimo, że jest to fascynujące, staramy się nie wkładać nosa do garnka. Po tej operacji zostawiamy garnek z wodą i makiem na całą noc w spokoju, pozwalając mu się namoczyć.

Dzień właściwy – Przygotowujemy masę makową
1. Odcedzamy mak na sitku, partiami, bo oczywiście nie zmieści się na raz i przekładamy do miski, a następnie mielimy dwa razy na drobnym sitku. (Jeden z najlepszych momentów, w oparach maku widać magiczne i szczęśliwe rzeczy. 🙂

2. Zalewamy rodzynki wrzątkiem na kilka minut w miseczce, po czym odsączamy. W czasie kiedy się moczą, roztapiamy masło w rondelku.

3. Przekładamy zmielony mak do duuużego garnka (Musi być z luzem, bo poza makiem powinny się zmieścić jeszcze inne składniki i łyżka do mieszania.) i dodajemy skórkę, rodzynki, cukier, roztopione masło i olejek migdałowy.

4. Smażymy przez 15 minut stale mieszając. Szczególnie na początku mak będzie chciał nas wykiwać i się przypalić, potem już spuszcza z tonu na tyle, że my też możemy spuścić go na chwilę z oka.

5. Ubijamy mikserem na sztywno pianę z 3 białek.

6. Zdejmujemy masę makową z pieca, dodajemy pianę, starannie mieszamy i odstawiamy do wystudzenia. Może być na parapet albo na balkon. Zanim jednak uporamy się z ciastem, raczej na pewno zdąży wystygnąć. 😉

I pieczemy makowce
1. Mleko zagotowujemy i studzimy. Ma być lekko ciepłe.

2. Przelewamy do sporej miski i wsypujemy drożdże lub dodajemy rozkruszone. (Uwaga w tym drugim przypadku, będzie się działo, więc nie oszczędzamy na rozmiarze miski.) Jeszcze tylko oprószyć po wierzchu mąką i cukrem, a następnie odstawić w ciepłe miejsce na kilka minut. Powstanie rozczyn jak malowany.

3. W tym czasie z 5 żółtek, reszty cukru i cukru waniliowego ucieramy puszysty kogel-mogel, a drugą ręką rozpuszczamy masło w rondelku.

4. Do przesianej mąki dodajemy rozczyn, kogel-mogel, wlewamy olejek pomarańczowy i wyrabiamy ciasto drożdżowe. (Mój ulubiony moment przepisu. Brzmi tak niewinnie, że można się prawie nabrać. ;)) Pod koniec wlewamy roztopione masło i wyrabiamy do końca.

Jeśli mamy robot kuchenny z hakiem, to w ogóle nie ma o czym mówić, nastawiamy i idziemy na kawę. Jeśli mamy natomiast do dyspozycji dwie ręce, to też spokojnie. To drożdżowe, które bardzo szybko współpracuje, jest lekkie, nie lepi się do sufitu i ogólnie jest bardzo grzeczne. Oczywiście nie zapomnijmy, że należy mu poświęcić stosowną ilość czasu, miłości, energii i ciepła naszych rąk, ale efekt po kilkunastu minutach będzie wielce satysfakcjonujący.
Wskazówka techniczna: Jeśli nie mamy dłoni wielkości bochenków chleba, ciasto najlepiej powyrabiać chwilę, a następnie kiedy zacznie być nieco zwarte, podzielić na trzy części i wyrabiać je po kolei.

5. Wyrobione 3 porcje ciasta formujemy w z grubsza kule, wkładamy do miski, uklepujemy lekko, oprószamy mąką, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na około godzinę. Urośnie jak opętane.

6. Po upływie tego czasu, wyjmujemy po jednej kuli i rozwałkowujemy na wielkość dużej blachy z piekarnika podsypując delikatnie mąką tyle, żeby się nie lepiło. Nie przesadzić, bo za dużo mąki może utwardzić nam ciasto. Na szczęście wałkuje się świetnie, więc nie ma potrzeby przesadzać. Nie może być za grube, ale też nie róbmy pergaminu.

7. Rozwałkowany arkusz ciasta smarujemy białkiem (to białko to sztuczka, dzięki której masie nie wpadnie do głowy odklejać się od ciasta), a następnie wykładamy 1/3 masy makowej, zostawiając margines paru centymetrów z każdej strony.

8. I zwijamy. (Kolejny świetny moment tego przepisu, który w pierwszej chwili trudno ogarnąć ludzką myślą. Na szczęście kiedy już ochłoniemy, okazuje się to proste jak konstrukcja patelni.) Nie za luźno, bo nie ma powodu. Nie naciągajmy tylko ciasta za mocno, bo pęknie. Ponieważ ciasta jest dużo, nie rolujemy wąziutkiej rolady, tylko nadajemy jej trochę szerszy kształt.

9. Po zwinięciu, oba boki naszego rulonu (w sensie lewy i prawy) podwijamy pod spód i delikatnie upewniamy się, że się nie odlepią. Na szczęście białko lepi wszystko równo, więc ryzyko jest znikome.

10. Powtarzamy procedurę z dwoma pozostałymi kawałkami ciasta. Przy trzecim niemal żałujemy, że tu już koniec, bo wydaje nam się, że moglibyśmy to robić zawodowo.

11. Układamy na wyłożonych papierem do pieczenia blaszkach, smarujemy za pomocą pędzelka rotrzepanym jajkiem. Smarujemy hojnie, a następnie odstawiamy na jakieś 20 – 30 minut. Ciasto w tym czasie, dla odmiany – znowu rośnie. 🙂
Smarujemy jeszcze raz jajkiem. Ma być rumiane, więc bez oszukiwania.

12. Wkładamy do ZIMNEGO piekarnika, ustawiamy temperaturę na 180 stopni, nie spoglądamy nawet w kierunku termoobiegu i pieczemy około 60 – 70 minut od włożenia.

W połowie pieczenia (ale nie wcześniej) można zamienić dolną i górną blachę miejscami, albo obrócić je, żeby piekły się równomiernie. Makowce są gotowe kiedy nabiorą równomiernego, ciemnozłotego wręcz brązowego koloru. Wyciągamy, i studzimy na kratce. Gratulacje. Właśnie wkroczyliśmy do makowcowego raju, w ostatni krąg wtajemniczenia. 🙂

1mak niebieski

1makowiec tradycyjny

1makowiec boze narodzenie

[separator top=”30″ style=”dashed”]

ico6Info

  • Jako wielcy entuzjaści eksperymentowania w kuchni, musimy tutaj oddać sprawiedliwość recepturze, której warto trzymać się ściśle i precyzyjnie. Przy okazji musimy też wspomnieć o głębokim podziwie i wdzięczności dla Babci Lodzi, która przez kilkadzieścia lat była prawdziwą ekspertką od tego makowca. Pamiętam go ja ze swojego dzieciństwa, podobnie mój Tata, a sam przepis pochodzi jeszcze od prababci.
  • Pierwszy raz w tym wypadku wymaga dużej uwagi i pracy, później poczujemy się już pewniej, nie zmienia to jednak faktu, że jest to dość pracochłonne zadanie i dobrze przeznaczyć na nie odpowiednią ilość czasu.
  • Przechowywania. Bardzo ważne. Zawijamy szczelnie w papier do pieczenia, pamiętając też o bokach. Na to lniana ściereczka i foliowa torba. Dzięki temu ciasto będzie miękkie, świeże i nie grozi mu obeschnięcie.
  • Gdyby zdarzyło się, że nie schowaliśmy makowca odpowiednio, należy szybko spakować go w opisany wyżej sposób i czekać spokojnie, przez noc powinien nieco zmienkąć.
  • Pieczemy jak najbliżej Świąt, najlepiej zamoczyć mak dwa dni przed The Day, a piec dzień przed. Wtedy będzie najpyszniejszy.
  • Jeśli ktoś ma ochotę może polukrować / posypać makiem / skórką pomarańczową, ale raczej zdecydowanie odradzamy, bo to nie ten typ. Tutaj całość jest sama w sobie idealna i absolutna.
  • I koniec dobrych rad, pora wrócić do tego, co w pieczeniu najważniejsze czyli do szeroko pojętej przyjemności. 🙂
  • P.S. Jest to również świetny wybór dla wszystkich z zawsze głodnym rysem próżności. Jeśli wszystko pójdzie jak należy, pochwały i zachwyty będą płynąć hojnie z każdych ust, które skosztują naszego arcydzieła. Nie muszę dodawać, że to jeden z moich ulubionych wypieków? 😉

Wesołych, spokojnych, pysznych, zdrowych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia, nabrania energii, pozytywnych fluidów, a także radości i szczęścia, wszystkim cudownym czytelnikom życzy Magda i Daniel czyli Gry Kuchenne. 🙂

4 komentarze
  • Angie
    Posted at 13:54h, 25 grudnia Odpowiedz

    Ale piękny kolor. Uwielbiam takie ciasto makowe<3

  • karmel-itka
    Posted at 18:53h, 25 grudnia Odpowiedz

    strasznie lubię! w tym roku i u mnie zagościł, dodatkowo polukorwałam :]

  • Koziołkowa
    Posted at 20:59h, 12 stycznia Odpowiedz

    Makowiec rzeczywiście Klasyk, lepszego nie jadłam.
    Sposób w jaki podałaś przepis to poezja z symfonią :))))
    Jeszcze parę przepisów i pokocham pracochłonne pieczenie :)))

  • Oscar
    Posted at 14:32h, 10 marca Odpowiedz

    Do ciast jestem bardzo wybredny, ale makowiec to mój top. Pięknie prezentuje się na zdjęciach, wygląda niesamowicie apetycznie. Mam nadzieję, ze uda mi się wiernie odwzorować korzystając ze wszystkich zawartych wskazówek.

Post A Comment

nineteen − 2 =